Wróżba, Wróżby online tarota

Wróżby. Tajemnica przyszłości zostanie Ci odsłonięta. Porady życiowe od doradców ezoterycznych

O czarach i czartach w Polsce

Czary i Czarty Polskie ( cz. 1)

Świat średniowieczny pełen był diabłów, demonów czy czartów. Jeden z teologów określił ich nawet liczbę na dziesięć bilionów. Inny ksiądz obniżył tę wartość na 15 miliardów. Najskromniejszą liczbę podali kabaliści, gdyż uważali że jest tylko 11 tysięcy diabłów. tysięcy tamtych czasach musiało być ich raczej sporo skoro możemy doszukać się takich danych.


 

Wg nauki Kościoła były to duchy niematerialne. Ludzie jednak widzieli diabła jako postać realną, osobę, czy zwierzę. W Europie diabła widziano wszędzie, wszędzie najróżniejszych postaciach i rzeczach. Czarty polskie nie ukazywały się jednak w tak wyrafinowanych postaciach.


 

Nawet kwestie społeczne czy gospodarcze pozostawały pod wpływem szatańskim- opór w oddawaniu dziesięcin kładło duchowieństwo na działanie diabła i nazywano go owocem pokus diabelskich.


 

Istniało wiele imion, przezwisk i epitetów, które duch nieczysty w Polsce posiadał. Tak wiec- Diabeł, szatan, bies, czart, demon, lucyper, zapaśnik, kusiciel, pokusa, kaduk, gniewnik, kusy, Farel, Orkiusz, Opses, Gajda, Pożar, Dymek, Odmieniec, Dyngus, Wilkołak, Jędza, Czerniec, itd.


 

Diabeł wchodził do grzeszników, trząsł nimi, podrzucał ich, męczył, mroczył umysł tak długo, aż opętana ofiara oddawała im swą dusze. miedzy XIV a XVI wiekiem koło kościoła, na odpustach można było widzieć tłumy nawiedzonych osób mówiących różnymi językami.

Nie zawsze jednak diabeł był stroną, która atakowała. Istnieje wiele legend mówiących o dobrowolnym oddawaniu się szatanowi.


 

Najwięcej pociechy Diabły miały z czarów i czartów. Czarownice były ich Wg legendy maść ta była mieszanką tłuszczu dziecka, eleosilinum aconitum, gałązki topolowej i sadze. Podobno czarownice spotykały się na sabatach i tańcowały czyniąc przy tym czary.

W Polsce czarownice te spotykały się na Łysej Górze. Podobno czarownice brały śluby z pięknymi młodzieńcami, ale nogi ich były końskie i „ kozłem śmierdziały”.


 

Zaprzysiężona diabłu czarownica wykonywała najróżnorodniejsze praktyki. Praktykowała czary mleczne, meteorologiczne, lekarskie, myśliwskie, miłosne, wzrokowe itp.

W tym czasie w Polsce było bardzo wiele procesów czarownic, w których oskarżano niewinne kobiety o konszachty z Diabłem.

400
Czartowskie zaklęcie stanowiło ważną część rytuału czarowniczego. W rękopisie Akademii Umiejętności ( w XV wieku) jest instrukcja jak słowami przywołać Diabła „ Siccloscia, Panim, Bescialus, Hakodose, Huben. Vernah, Weloim, Ehad”

Rozmaite były sfery, z których rekrutowały się czarownice. W swoich praktykach szatańskich chętnie posługiwały się przedmiotami kultu religijnego, kościelnego. Swoją profesję i stosunki z diabłami starały się czarownice ukrywać w największej tajemnicy. Istniały jednak sposoby zdemaskowania ów czarownicy. Najczęściej oskarżenia o czary było dziełem osób zazdrosnych, Plotki które rozsiewano w okolicy doprowadzały do wielkich problemów niektórych kobiet.
 

W tamtych czasach naturalne zjawiska przestały istnieć, gdyż wszystko zawalano na diabła czy czarownice. Wszelkie zło zwalano na sztuczki czarownic. Prościej było nie brać własnej odpowiedzialności za siebie, tylko zwalać wszystko na tzw” czarownice”.
 

Od XIV wieku rozległo się echo o inkwizytorach, to aż do połowy XVI wieku nie zajmowano się w Polsce sprawami o czary. We Francji w XIV wieku natomiast spalono na stosach 400 czarownic czarowników. Proces o czary był jedną z gałęzi inkwizycji, która stworzyła zasadę opierającą się na Piśmie świętym – „Czarownikom żyć nie pozwolisz”.


 

Najdawniejszy przepis prawa polskiego o czarodziejstwie powstał w 1279 roku. Czytamy tam” Ze społeczności wiernych wyłączamy i wyklinamy wszystkich czarowników, którzy czynią czary przez wzywanie diabłów lub użycie rzeczy poświęconych, surowo zabraniając, aby nikt prócz własnego ich biskupa nie dawał im rozgrzeszenia, wyjąwszy w godzinę śmierci, inni zaś czarodzieje mogą być rozgrzeszeni przez miejscowych kapłonów, po naznaczeniu im odpowiedniej pokuty”.


 

W Polsce sądzono wróżki, czarownice, czarodzieje, pod sądy duchownych. Sądy świeckie miały jednak prawo ingerencji, jeśli szkoda byłą również materialna. W ten sposób sprawy o czary przeszły całkowicie pod sądy land wójtowskie.

Poza uchwałą z r.1543, przepisującą sądzenie spraw o czary, i uchwałą z r. 1776 znoszącą je, nie znajdujemy w konstytucji nic, co by określało sposób sądzenia, śledztwa itp.

Metody wydobywania zeznań czyniono metodami bardzo nieprzyjemnymi np. wodą, octem, laniem wrzącego oleju do gardła, smarowaniem siarką, smoł, głodem, pragnieniem wielkim, itp.


 

W procesie o czary nikt nigdy nie występował w obronie oskarżonych, gdyż każdy się bał konsekwencji. W aktach naszych niema prawie jednej karty bez skarg na czarownice. Czarownicami nie były jednak nigdy żony burmistrzów, wójtów, czy majętniejszych obywateli, lecz zwykłe biedne kobiety.

na podst. Książki Juliana Tuwima